Linki
W czym ze szptala??





GOHA - 09.03.2003 23:03
W czym ze szptala??
  Zaczynamy sie już z mężulkiem przygotowywać do powitania naszego synka. Niestety nadszedł też czas "złotych" rad ze strony rodziny. Ostatnio jak się dowiedzieli, że mąż chce przywieżć nowo narodzone dziecko w foteliku to myślałam, że go zlinczują. Od jakiegoś czasu zastanawia nas kwestia powrotu ze szpitala do domu. Jak to rozwiązać najlepiej dla dziecka a zarazem najbezpieczniej. Napiszcie mi moje drogie jak to bylo u WAS?? Czy wiozłyście dziecko na ręku, w foteliku, gondoli??

Pozdrawiam [img]/images/forum/icons/laugh.gif[/img]
<font color=red>GOHA i Dareczek</font color=red>
14. 04. 2003





kinga10 - 10.03.2003 00:35

  W FOTELIKU!!!!!A rodzinka niech sobie wyobrazi,jak dziecko "leci"przez przednia szybe podczas zderzenia....zreszta nieraz to pokazywali w programach motoryzacyjnych,wiec na pewno widzieli.Bezpieczenstwo najwazniejsze!!! p.,

KINGA



smoki - 10.03.2003 06:19

  Ja mialam do gondoli zestaw pasow samochodowych - taki z atestem.
Jak nie masz to do do fotelika pod pupe podloz 2 zlozone pieluszki

<font color=green> Pozdrowienia
smoki i Dawidek
(prawie 6 miesiecy!) </font color=green>




renia - 10.03.2003 08:53

  Ja trzymalam w aucie Anie na kolanach w beciku.

<font color=blue>
Renia
mama Asi (listopad 1999) i Ani (listopad 2001) </font color=blue>





Cat - 10.03.2003 09:06

  W foteliku. Fakt, dziwnie się czułam pakując takiego malucha do "wielkiego" fotelika, ale mieliśmy przed sobą pół godziny jazdy do domu zatłoczoną Warszawą, więc wolałam nie ryzykować...
Z resztą on i tak całą drogę przespał [img]/images/forum/icons/laugh.gif[/img].

Kasia, mama Łukasza (20.12.2002)



kasiako - 10.03.2003 09:48
najbezpieczniej w foteliku
  pewnie, ze w foteliku! Ja tez mialam opory, bo wydawalo mi sie, ze dziecko takie pokurczone siedzi, ale okazalo sie, ze jest to dobra pozycja dla dziecka. W zasadzie od chwili narodzin chodze na rehabilitacje z corka (ma pol roku) i pierwwsze co to rehabilitant nakazal mi trzymac dziecko w kregu zrobionym ze zwinietego koca, tak aby raczki i nozki symetrycznie wystawaly do gory. W ten sposob pozbywalam sie asymetrii u corci. Dal mi tez taki poradnik jak opiekowac sie noworodkiem i tam tez wiele pozycji bylo typu siedzacego, a wcale nie wyprostowane na wznak! Wozenie na rekach albo luzno w gondoli wydaje mi sie poza tym niebezpieczne... A nasze mamy i tesciowe wiadomo, najbardziej doswiadczone, ale swoje dzieci wychowywaly przeciez przynajmniej 20 lat temu!
Pozdrowka.

Kasia



Ika_76 - 10.03.2003 10:54

  Ja wiozłam Moją Krysię na rękach w sztuwnym rożku z kokosem... W szkole rodzenia popukali się w głowę jak mąz się zapytał czy ma brać fotelik aby nas odebrać... ale myśmy mieli 2 min jazdy.. na dłuższą trasę to jednak chyba fotelik...

Pozdrowienia

Iwona i Krysia (4.05.2002)



GOHA - 10.03.2003 11:04

  Właśnie takie odniosłam wrażenie. jak zobaczyli fotelik to potraktowli to tak jakby to była nasza fanaberia, że go kupiliśmy. A później usłyszałam, że mają nadzieję, że poczekamy z umieszczaniem tam dziecka do 3 MIESIĘCY!!!
Obiecałam sobie, że podczas kolejnej takiej dyskusji, wyjdę z domu.

Pozdrawiam [img]/images/forum/icons/laugh.gif[/img]
<font color=red>GOHA i Dareczek</font color=red>
14. 04. 2003



kiuik - 10.03.2003 11:35

  nie przejmuj sie goha - u mnie bylo dokladnie to samo...
jas przyjechal ze szpitala jednakze z fanaberiami i w foteliku ;)

kiuiczyca - matka z jasiem u boku





EwkaM - 10.03.2003 11:45
KU PRZESTODZE
  tak jak dziewczyny napisaly: FOTELIK JEST NAJBEZPIECZNIEJSZY

kopiuje tu post sprzed kilku miesiecy:

KU PRZESTRODZE:

Pozwole sobie to napisc rowniez i tutaj.

Chcialam przestrzec wszystkich, ktorzy woza swoje dzieci w samochodzie nie w foteliku.
Niestety w piatek zginelo dziecko mojej kolezanki w wypadku.
Wielka tragedia.
Jechali z dwojka dzieci, jedno bylo w foteliku a drugie wyjela "tylko"na 5 minut z fotelika, poniewaz bardzo plakalo (mialo tylko 5 miesiecy).
Jechali z predkoscia 50km/h, zaczeli hamowac przed swiatlami i samochod za nimi poprostu nie zdazyl wyhamowac i wjechal w nich. Dziecko matce wypadlo z rak i uderzylo w deske rozdzielcza (umarlo w drodze do szpitala).
Nikomu innemu nic sie nie stalo, oczywiscie drugiemu dziecku przypietemu w foteliku "nawet wlos z glowy nie spadl".
Niestety jak stwierdzili policjanci byla to tylko wina rodzicow, ze nie przewozili dziecka w foteliku.

Teraz ja chyle nisko glowe przed mezem, ktory nigdy nie pozwolil mi wyjac Oli z fotelika w czasie jazdy.

Drodzy rodzice miejscie to rowniez na uwadze. Przeciez tak nie wiele trzeba....

pozdrawiam

<font color=green>Ewa i Krzyś (3 miesiące!)</font color=green>
<a target="_blank" href=http://www.mln.republika.pl>http://www.mln.republika.pl</a>



NATA - 10.03.2003 12:32

  my ze szpitala mielismy 30 km pol godziny drogi,Kacperek urodzil sie malutki 2520g, kiedy zapakowalismy go w fotelik ,mialam wyzuty sumienia,kiedy jechalismy to kazde tory kazda studzienka ,kazdy wyboj na drodze ,stanowily wielki rroblem ,cala droge jechalismy nie wiecej niz 50 km/h,ale nie wyjelam mimo to Kacperka z fotelika,w szpitalu bylo duzo ulotek na ten temat i bylo napisane ze kazde dziecko musi byc w foteliku,nawt zaznaczone bylo-wczesniak o niskiej masie urodzeniowej,uwiezylam im i przewiezlismy kacperka tak do domu.
Mysle ze jesli ma to wlasnie uratowac dziecku zycie to przez droge do domu nic mu sie nie stanie jesli nawet bedze to niewygodnie wygladalo.Wiadomo ze z takim maluszkiem pozniej wycieczek sie nie uzadza ,a kiedy decydujemy sie juz gdzes z nim jechac, to do fotelika szybko dzieciaczek dorasta.

a wlasnie czytajac dalsze posty przypomnialo mi sie ze ,pod dupcie podlozylam mu kocyk maly flanelowy,poskladany dzecko nie jest wtedy tak zgjete,do tej pory to robie mimo ze kacyk jest juz duzy,kocyk wyciagne mu jak nie bedze sie miescil w foteliku ;-)

<font color=red>NATAla i KAPEREK (3 -3,4miesiaca)<font color=red>[img]/images/forum/icons/smile.gif[/img][img]/images/forum/icons/smile.gif[/img][img]/images/forum/icons/laugh.gif[/img]<P ID="edit"><FONT class="small">Edited by NATA on 2003/03/10 12:42.</FONT></P>



czarna1 - 10.03.2003 13:58

  Oczywiście bezpieczeństwo dziecka wymaga , aby wieźć go w foteliku....ale.....taki mały dzidziuś przewaznie sie zapada w tych fotelikach, chyba, ze masz superwyprofilowany. W naszy sie zapadał, więc wiexlismy w nosidle z wózka (gondoli)...na szczęście szpital jest bardzo blisko....

Magda- mama Pawełka ur. 29.11.2002



Misioaczek - 10.03.2003 14:00

  OCZYWIŚCIE W FOTELIKU !!!!!!!
Z wkładką dla noworodka......
W wielu cywilizowanych krajach nie wydadzą dziecka ze szpitala, jeśli nie pokażesz, że masz fotelik-nosidełko.......




GOHA - 10.03.2003 15:02

  Dziękuję WAM bardzo za opinie i przestrogi!!! Szczególnie po wypowiedzi Ewy, podczas czytania której dostałam gęsiej skórki, wiem, że mój synek wróci do domu w foteliku!! Ze szpitala mamy 20-30 minut jazdy (bez korków), ale musimy przewalić sie przez samo centrum!!!
A rodzinkę pominiemy milczeniem i jak będą nadal się wtrącać to nie powiemy kiedy i o której wracamy do domu [img]/images/forum/icons/smile.gif[/img]

Pozdrawiam [img]/images/forum/icons/laugh.gif[/img]
<font color=red>GOHA i Dareczek</font color=red>
14. 04. 2003



kiuik - 10.03.2003 15:44

  wlasnie nata - bardzo slusznie - nam na zajeciach w szkole rodzenia z rehabilitantem mowiono ze do fotelika nalezy wlozyc (b wazne - a nie WYLOZYC fotelik bo wtedy dziecko jest jeszcze bardziej zlozone jak scyzoryk) zlozony w kostke maly kocyk/recznik pod pupe dziecka i wtedy pozycja jest duzo wygodniejsza i zdrowsza...

kiuiczyca - matka z jasiem u boku





Pati68 - 10.03.2003 18:51

  Za nic w świecie nie wsadziłabym takiego maleństwa do fotelika i nie wsadziałm, bo Mikołajek jechał po prostu w gondoli od wózka.

<font color=purple>Pati i 4,5 m.</font color=purple> <a target="_blank" href=http://mikolajek.sky.net.pl>mikolajek.sky.net.pl</a>

Design by flankerds.com